Archiwum

Archiwum kategorii ‘Kontuzje’

Zbite kolano

29 Grudzień 2011 4 uwag

To już niemal tradycja, że w okresie świątecznym zaliczam jakiś mniejszy lub większy uraz. Tak było rok temu, kiedy przez własną głupotę, na kilka dni musiałem odpuścić bieganie z powodu bólu w kolanie. Tak było też i w tym roku, kiedy zaliczyłem upadek i kolejną, tym razem dłuższą, przerwę w bieganiu. W zasadzie, cała ta historia, to jedna wielka sinusoida. Najpierw było dobrze, potem robiło się coraz gorzej, by wreszcie znowu się poprawić. Na zmianę złość i nadzieja, lepiej i gorzej. Na szczęście, ostatnim przystankiem był przystanek z napisem “lepiej”.

Czytaj dalej…

Wina i kara

29 Grudzień 2010 2 uwag

Pewnie już każdy wie (lub powinien wiedzieć), że biegając lubię sobie utrudniać życie. Ot tak, żeby życie miało smaczek… Czasami tylko zdarza się, że to utrudnianie przybiera taką formę, że gdyby mi ktoś coś takiego zaproponował jeszcze przed wyjściem na dwór, to powiedziałbym, że oszalał. A jak ja wpadam na taki pomysł w trakcie biegu, to najczęściej go realizuję bez zastanawiania się nad ryzykiem. Przykładów miałem dosyć. Gleby w błocie, piachu, śniegu oraz na lodzie, piach i woda w butach, zamarznięte buty, którymi można okno wybić to tylko pierwsze nasuwające się objawy. Niczego mnie nie nauczyły, bo ja po prostu lubię takie sytuacje i podejmuję takie decyzje, by takich urozmaiceń zaznać. Dziś też sobie urozmaiciłem. Oj, bardzo sobie urozmaiciłem. Tylko, że dziś po raz pierwszy urozmaiciłem sobie tak, że bieg skończył się po niecałych 15 minutach… Potem, było jeszcze ponad pół godziny mordęgi, ale może od początku.

Czytaj dalej…

Gleba

24 Lipiec 2010 Dodaj komentarz

Mieszkam na Mazowszu. Teren raczej nieprzyjazny biegaczom lubiącym pagórki czy nawet góry. Lasu mam na przełaje, ale to zawsze są płaskie przełaje. Z mojego punktu widzenia jest tylko jedno sensowne miejsce, gdzie da się pobiegać pod górę – Międzyborów. Miejscowość ta ma na swoim obszarze kompleks wydm. Mniejsze, większe i porośnięte w większości lasem. W większości nie oznacza, że wszędzie. Są miejsca jak na pustyniach, czyli piaszczyste zbocza. I co najważniejsze, pomiędzy drzewami są ścieżki tak strome, że ciężko podbiec, a nawet i wchodzenie męczy. Nie trzeba się od razu porywać na te najcięższe, to jest nawet niewskazane, ale w podbiegach można wybierać jak w ulęgałkach.
Czytaj dalej…