Archiwum

Archiwum kategorii ‘Zawody’

Accreo Ekiden 2012

27 Maj 2012 3 uwag

W ostatnią niedzielę maja na Kępie Potockiej w Warszawie miałem okazję uczestniczyć w zupełnie dla mnie nowym typie rywalizacji – w sztafecie. Jak dotąd biegałem tylko tam gdzie liczył się wynik indywidualny. Obiegłem w ten sposób prawie wszystkie “klasyczne” dystanse, poza piątką, która nigdy jakoś szczególnie mnie nie pociągała. Biegi sztafetowe to była dla mnie nowość.

Sztafeta na Accreo Ekiden została skompletowana z Blogaczy, czyli blogerów piszących o bieganiu. Sztafeta ta debiutowała już w zeszłym roku, lecz tylko w jednym szcześcioosobowym składzie. W tym roku chętnych do sztafety było więcej, więc zostały wystawione dwie drużyny. „Blogacze I” w niemal niezmienionym składzie jak rok temu, którzy tym razem chcieli powalczyć o złamanie 3h, oraz „Blogacze II”, którzy wcale nie chcieli być od nich gorsi.

Czytaj dalej…

VII Cross Maraton “Przez Piekło do Nieba”

19 Maj 2012 6 uwag

Czy jest w Polsce jakieś biuro zawodów, które późnym wieczorem o godzinie 22:00 wita Cię uśmiechem i ciepłą herbatą? Jest! W Sielpi! Byłem tym mile zaskoczony, bo kiedy po ciemku, między drzewami, zmierzałem do biura zawodów, miałem mieszane uczucia. Ciemno, głucho i ani żywej duszy w pobliżu. Dobrze, że rok temu tam byłem i drogę do biura zawodów znałem. Tam mrok został szybko rozproszony. Dostałem numer, więc było dobrze.

Czytaj dalej…

I Półmaraton św. Jerzego w Ostródzie

21 Kwiecień 2012 8 uwag

21 kwietnia 2012 roku po raz pierwszy w swojej historii Ostróda gościła półmaraton. Jego motywem przewodnim był smok oraz patron Ostródy – św. Jerzy. Biuro zawodów zostało umieszczone na zamku, a start i meta przy molo nad samym brzegiem jeziora Drwęckiego.

Trasa półmaratonu poprowadzona została po trzech pętlach, po siedem kilometrów każda. Początek brzegiem jeziora. Wiedziałem, że co kilkaset metrów czeka nas mostek. Większość z nich nie była duża, poza jednym. Ten największy jest wysoki na tyle, by pod nim mogły bezpiecznie pływać statki. Oznaczało to kilkanaście schodków w górę i w dół. Dalej trasa prowadziła na Wałdowo, o którym poza tym, że znałem co nieco ze słyszenia, nie wiedziałem wiele. Potem Szosa Elbląska, która powinna być dobrym, bo płaskim miejscem, aby pobiec kawałek dobrym szybkim rytmem. Na koniec jeszcze kilka zakrętów i powrót przy zamku nad jezioro.

Tyle wiedziałem stojąc na starcie.

Czytaj dalej…

39. Maraton Dębno

15 Kwiecień 2012 10 uwag

Do Dębna jechałem po koronę. To miał być piąty, ostatni maraton do Korony Maratonów Polskich. Miał być, lecz nie będzie. Na tą chwilę mam pozamiataną koronę na co najmniej rok.

Do Dębna jechałem też pełen optymizmu. Mocno przepracowana zima. Poza 2 tygodniami przerwy na leczenie rozbitego kolana brak jakichkolwiek innych przerw. Swój plan w ostatnich 3 miesiącach wykonałem w 100%. Nie przychodzi mi na myśl, co mógłbym zrobić lepiej. Wytrzymałościowo i siłowo czułem się mocny.

Czytaj dalej…

Dookoła Półmaratonu Warszawskiego

25 Marzec 2012 1 komentarz

Zaczęło się w pociągu, kiedy jadąc w niemal pustym wagonie przypomniało mi się hasło “Runners, we are different!”. Chwilę później, nie bacząc na figlarne spojrzenia trzech dziewcząt siedzących naprzeciwko, zacząłem zdejmować spodnie… Niestety, pod spodem miałem krótkie spodenki biegowe. Równie sprawnie, co spodni, pozbyłem się wiatrówki. Na koniec jeszcze poprawienie chusty na głowie, plecaka na plecach i mogłem ruszać.

Pierwszy etap to dobiegnięcie na warszawską starówkę. Mógłbym, oczywiście, na nią pojechać autobusem czy tramwajem, ale jak by to wyglądało?! Co najmniej dziwnie. Lepiej i szybciej jest pobiec. Ale z Dworca Centralnego to są raptem 2 kilometry. Za mało by się nawet rozgrzać. Więc pobiegnę z Dworca Zachodniego! To będzie jakieś 5,5 km. To już jest sensowny dystans.

Czytaj dalej…

Sochaczewski Test Coopera “4 Pory Roku” 2011/2012 – zima

11 Marzec 2012 4 uwag

Godzina 7:00 – budzę się na kilka minut przed budzikiem. Słyszę deszcz bębniący w rynnie. Słyszę podmuchy wiatru, które zacinają deszczem w moje okno. Jeszcze zanim wygrzebałem się spod kołdry wiedziałem, że na dworze jest paskudnie.

Jedną, dwie, czy nawet pięć minut później stałem w oknie. Było paskudnie. Tak paskudnie, że na myśl o bieganiu robiło mi się niedobrze. Ze skwaszoną miną patrzyłem się na hulający za oknem wiatr i deszcz.

“No to sobie pobiegałem…” – myślę ze zrezygnowaniem i kładę się z powrotem do łóżka.

Godzina 7:45 – budzę się po raz drugi. Nasłuchuję deszczu w rynnie. Nie słyszę. Nasłuchuje wiatru i deszczu bijącego o okna. Nie słyszę. Podnoszę w końcu głowę wyglądając za okno. Widzę błękitne niebo, po którym przemykają białe chmurki.

“O żesz… Przestało padać! Muszę się szykować!” – myślę i tym razem, już żwawo, idę do kuchni robić śniadanie.

Czytaj dalej…

Ekobieg Niepodległości

11 Listopad 2011 6 uwag

Po XXIII Biegu Niepodległości mogłem zrobić dwie rzeczy. Mogłem wrócić do domu, albo mogłem pojechać na warszawski Targówek na Ekobieg Niepodległości. Wszystko zależało od transportu, bo przejazd przez pół Warszawy komunikacją miejską, mi się nie uśmiechał. Transport jednak, dzięki Andrzejowi, miałem, więc na Targówek pojechałem. Miałem kibicować…

Dotarliśmy na miejsce rozgrywania Ekobiegu Niepodległości. Mała kameralna impreza w bardzo przyjemnym Lasku Bródnowskim, gdzie wpisowym były dwie puszki i dwie puste butelki. Bez wpisowego w postaci gotówki. Na tym właśnie opiera się cała idea tych zawodów: na propagowaniu świadomości ekologicznej i dbałości o środowisko. Przynosisz plastykowe butelki czy puszki i w nagrodę bierzesz udział w biegu na 10 kilometrów.

Czytaj dalej…

Kategorie:Zawody Tagi: , , , ,

Jesienne “Naj”

3 Listopad 2011 1 komentarz

Kolejna seria zawodów za mną. Tym razem trzy maratony:

i jedna połówka

Tym razem nie chciałem łamać 4:00, co było celem na wiosnę, tylko 3:30. Gdy tak patrzę na to z perspektywy celów, to sam się sobie kłaniam w pas, że cel w pół roku podniosłem o 30 minut. A żeby było ciekawiej, to nie tylko cel posniosłem, ale też go zrealizowałem. Co prawda złamanie w Poznaniu 3:30, przyszło dużo trudniej niż 4:00 na wiosnę w Krakowie, jednak to nie zmienia faktu że się udało.

Czytaj dalej…

12. Poznań Maraton

16 Październik 2011 11 uwag

To miało być wielkie ukoronowanie tego biegowego sezonu. Ostatni z trójki jesiennych maratonów, czwarty diadem do maratońskiej korony no i … druga próba złamania 3:30. W swoich marzeniach i snach już ten wynik łamałem na cztery tysiące dwieście osiemdziesiąt sześć sposobów. Teraz “tylko” trzeba było to zrobić na prawdę. A 4286 to numer, z którym miałem zamiar to zrobić.

Czytaj dalej…

Poznańska mapa

13 Październik 2011 2 uwag

Nigdy wcześniej nie myślałem, że będę recenzował mapę maratonu. A tu proszę…

Mapa trasy to z reguły, ładniejszy lub brzydszy, plik graficzny z zaznaczonym startem, przebiegiem trasy i metą. Dobrze gdyby organizatorzy oznaczyli też kolejne kilometry. Najlepiej, co kilometr. Chociaż w ostateczności co 5 kilometrów też może być. W końcu aż tak duża dokładność nie jest tutaj potrzebna. Ważniejsze, by podczas zawodów oznaczenie kilometrów było precyzyjne i widoczne z daleka. Na mapce przydałoby się za to dokładne oznaczenie punktów odżywczych.

Czytaj dalej…