Wielki Bieg Majowy 2012
Trzeciego maja, tak jak co roku w Żyrardowie, odbył się Wielki Bieg Majowy. Rekreacyjna przebieżka o długości około 2,5 km z Placu Jana Pawła II na Eko-Park. To już jego czwarta edycja tego biegu i trzeci raz, kiedy i ja dołączyłem do tej rzeszy ludzi. Po prostu, nie wypada bym nie pojawił się w jedynym, nawet rekreacyjnym, biegu organizowanym na terenie mojego miasta – Żyrardowa.
Nie jest to bieg na wynik. Tu chodzi o to, aby się po prostu przebiec. Aby pokazać, że trzeba i można biegać. Gro uczestników to dzieciaki ze szkół podstawowych i może nawet gimnazjów. Dorosłych jest garstka.
Majówka w Lesie Żyrardowskim
Ostatnio z bratem przyjął nam się nowy pomysł na spędzanie wspólnego wolnego czasu. Ja wychodząc z domu mówię, że “Idę pobiegać z bratem”. On pewnie mówi, że “Idzie pojeździć z bratem”. Układ jest prosty. Ja biegnę, bo jestem zdecydowanie lepszym biegaczem niż rowerzystą. On, jako że jest lepszym rowerzystą, jedzie na rowerze. I tak to wygląda. Tak mijają nam kolejne kilometry. Najczęściej długie, bo skoro już uda się nam razem wyrwać z domu to korzystamy.
Brooks Seamless Arm Warmers
W tych rękawkach zakochałem się niemal od pierwszego wejrzenia. Piękny błękitny kolor, okraszony białym napisem Brooks, kusił mnie od samego początku. Wyglądał ładnie i elegancko. Pierwszy raz zobaczyłem je na manekinie sklepu SportGURU w Warszawie, Niestety, to było tylko zdjęcie. Ładne bo ładne, ale tylko zdjęcie.
Okazja do zobaczenia ich na żywo, przydarzyła się kilka dni później na targach przed maratonem w Dębnie. Tam też zobaczyłem manekina obleczonego w rękawki Brooks’a. To one! – pomyślałem z ekscytacją. Na żywo wyglądały równie świetnie, co na zdjęciu. Wahałem się długo i już w końcu miałem szukać bankomatu, gdy sprzedawca oświadczył, że ma terminal do kart płatniczych. Klamka (pin i zielony) zapadła, kupiłem.
Czytaj dalej…
Raport treningowy #12 – Dębno i Ostróda
Pierwszy po wielu miesiącach przerwy okres startowy. Plan zakładał dwa starty w krótkim, bo tygodniowym, odstępie czasu. Pierwsze miało być Dębno, gdzie chciałem zakończyć koronę, a przede wszystkim, po raz pierwszy po zimie sprawdzić swoją formę. Szybkości jeszcze nie mam, ale siłowo i wytrzymałościowo podciągnąłem się znacznie wyżej. Jak by to się przełożyło na maraton? Nie wiem i już się nie dowiem, bo z trasy po 11 kilometrach zszedłem. Szansę na biegową rehabilitację miałem już 6 dni później w Ostródzie. Byłem niemal pewien, że jeśli nie trafią mnie znowu problemy zdrowotne, to życiówkę poprawię. Pytanie tylko… O ile? Poprawiłem o 7 i pół minuty!
I Półmaraton św. Jerzego w Ostródzie
21 kwietnia 2012 roku po raz pierwszy w swojej historii Ostróda gościła półmaraton. Jego motywem przewodnim był smok oraz patron Ostródy – św. Jerzy. Biuro zawodów zostało umieszczone na zamku, a start i meta przy molo nad samym brzegiem jeziora Drwęckiego.
Trasa półmaratonu poprowadzona została po trzech pętlach, po siedem kilometrów każda. Początek brzegiem jeziora. Wiedziałem, że co kilkaset metrów czeka nas mostek. Większość z nich nie była duża, poza jednym. Ten największy jest wysoki na tyle, by pod nim mogły bezpiecznie pływać statki. Oznaczało to kilkanaście schodków w górę i w dół. Dalej trasa prowadziła na Wałdowo, o którym poza tym, że znałem co nieco ze słyszenia, nie wiedziałem wiele. Potem Szosa Elbląska, która powinna być dobrym, bo płaskim miejscem, aby pobiec kawałek dobrym szybkim rytmem. Na koniec jeszcze kilka zakrętów i powrót przy zamku nad jezioro.
Tyle wiedziałem stojąc na starcie.
39. Maraton Dębno
Do Dębna jechałem po koronę. To miał być piąty, ostatni maraton do Korony Maratonów Polskich. Miał być, lecz nie będzie. Na tą chwilę mam pozamiataną koronę na co najmniej rok.
Do Dębna jechałem też pełen optymizmu. Mocno przepracowana zima. Poza 2 tygodniami przerwy na leczenie rozbitego kolana brak jakichkolwiek innych przerw. Swój plan w ostatnich 3 miesiącach wykonałem w 100%. Nie przychodzi mi na myśl, co mógłbym zrobić lepiej. Wytrzymałościowo i siłowo czułem się mocny.
Bieganie po asfalcie czy po ziemi?
Na pytanie: “Jaka nawierzchnia jest lepsza do biegania? Asfalt czy Ziemia?” każdy potrafi doskonale odpowiedzieć. Lecz w rzeczywistości odpowiedź nie jest prosta. Jak z wieloma sprawami tak i tutaj, nie da się jednoznacznie opowiedzieć za jedną z opcji. Ja też tego nie potrafię, lecz swoją wiedzę postanowiłem usystematyzować. Dlaczego jest tak, a nie inaczej, oraz jakie są plusy i minusy jednej i drugiej nawierzchni? Właśnie na te pytania mam zamiar w tym tekście odpowiedzieć.







