To już niemal tradycja, że w okresie świątecznym zaliczam jakiś mniejszy lub większy uraz. Tak było rok temu, kiedy przez własną głupotę, na kilka dni musiałem odpuścić bieganie z powodu bólu w kolanie. Tak było też i w tym roku, kiedy zaliczyłem upadek i kolejną, tym razem dłuższą, przerwę w bieganiu. W zasadzie, cała ta historia, to jedna wielka sinusoida. Najpierw było dobrze, potem robiło się coraz gorzej, by wreszcie znowu się poprawić. Na zmianę złość i nadzieja, lepiej i gorzej. Na szczęście, ostatnim przystankiem był przystanek z napisem “lepiej”.
Czytaj dalej…
Organizm to skomplikowana maszyna. Ponad 30 miliardów komórek układu nerwowego. 600 milionów pęcherzyków płucnych. Około 100 tysięcy kilometrów żył, tętnic i naczyń włosowatych. 640 mięśni, które poruszają naszym ciałem. Ponad 200 kości, dzięki którym mamy taką formę, jaką mamy. Około 5 litrów krwi rozprowadzających tlen po całym ciele. No i oczywiście, dwadzieścia kilka zębów.
I dobrze jest póki to wszystko idealnie działa. A wystarczy, że rozleci się jeden jedyny mały ząb…
Czytaj dalej…
Kiedyś tam, przy którymś tam piwie, podczas rozmowy z kolegą, padło w moją stronę pytanie:
- A może i ty zaczniesz biegać w rajdach przygodowych?
- Nie no skąd, to nie moja bajka – odparłem szybko wiele nie myśląc nad odpowiedzią.
- Skąd wiesz, skąd wiesz…
No i właśnie cały w tym sęk, że nie wiem.
Czytaj dalej…
Pewnie już każdy wie (lub powinien wiedzieć), że biegając lubię sobie utrudniać życie. Ot tak, żeby życie miało smaczek… Czasami tylko zdarza się, że to utrudnianie przybiera taką formę, że gdyby mi ktoś coś takiego zaproponował jeszcze przed wyjściem na dwór, to powiedziałbym, że oszalał. A jak ja wpadam na taki pomysł w trakcie biegu, to najczęściej go realizuję bez zastanawiania się nad ryzykiem. Przykładów miałem dosyć. Gleby w błocie, piachu, śniegu oraz na lodzie, piach i woda w butach, zamarznięte buty, którymi można okno wybić to tylko pierwsze nasuwające się objawy. Niczego mnie nie nauczyły, bo ja po prostu lubię takie sytuacje i podejmuję takie decyzje, by takich urozmaiceń zaznać. Dziś też sobie urozmaiciłem. Oj, bardzo sobie urozmaiciłem. Tylko, że dziś po raz pierwszy urozmaiciłem sobie tak, że bieg skończył się po niecałych 15 minutach… Potem, było jeszcze ponad pół godziny mordęgi, ale może od początku.
Czytaj dalej…