Wrześniowy wieczór. Taki sam jak ten wczorajszy i prawdopodobnie taki sam, jaki będzie jutro. Nie za zimno, nie za ciepło. Lekki wiaterek i chmurki przemykające gdzieś tam na coraz bardziej zaciemnionym niebie. Dobry czas na bieganie. Dobry jak każdy inny.
Rano, z racji niedawnego maratonu i chęci organizmu do regeneracyjnego snu, nie udało się pobiegać. Zwyczajnie swój treningowy czas przespałem. Nie mam z tego powodu wyrzutów. Idę teraz, wieczorem.
Czytaj dalej…
- A ty znowu biegasz po błocie?
- No, jak widać…
- Masz ty zdrowie człowieku.
- Eee tam, kwestia przyzwyczajenia.
- Jasne, przyzwyczajenia, przecież dobrze wiedziałeś, że ta droga będzie zalana. Zawsze jest zalana po takim deszczu, a ty mimo to specjalnie po niej biegasz.
Czytaj dalej…
Nie wiem dlaczego, ale bardzo często podczas biegania jestem takim, w pewnym sensie, masochistą. Im gorsza pogoda, i im cięższe warunki, tym lepiej. Co to za zabawa biegać w sterylnych warunkach? Zawsze w czystych bucikach i niemalże wyprasowany w kant. Tak to można, ale w szachy co najwyżej.
Podczas biegania lubię się czasami upodlić i dosłownie zmieszać z błotem. Może to pochodna tego, że zawsze zaczynałem biegać porą jesienno-zimową lub wręcz zimową. W zimie, podczas śnieżyc lubię biegać, bo to jest próba charakteru. Wiosną już nie ma śniegu, ale pada deszczyk. I autentycznie miewam tak, że czasami nawet bym chciałby ten deszcz spadł i żebym zmókł.
Czytaj dalej…
Maj był miesiącem, kiedy zacząłem biegać regularnie coś, co się nazywa „długie wybiegania”. Trenerzy i fachowcy radzą je biegać w tempie minutę na kilometr wolniejszym niż krótsze biegi a ja zawsze je biegałem na zasadzie czucia, że posiadam jakąś rezerwę by biec dalej i szybciej. Tempo nigdy nie wychodziło takie jakby to powinno wyglądać we wzorcu, ale nigdy się tym nie przejmowałem.
Jeżeli bym w swoim dzienniczku treningowym robił wpisy typu OWB1, WB2, itp. itd., To te weekendowe biegi zasługują na WB, ale nie jako wytrzymałość biegowa tylko jako wycieczka biegowa. Bo o ile trasy do 10km mogę biegać gdziekolwiek nawet na małych pętlach to już kilkanaście kilometrów wymaga biegania nieco dalej. No dobra… nie nieco… Wymaga biegania znacznie dalej. Dalej i zawsze jako wycieczka, bo biegałem coraz dalej i dalej, zwiedzając kolejne wioski i coraz dalsze leśne ostępy (no dobra z tymi ostępami przesadziłem).
Czytaj dalej…