Archiwum

Posts Tagged ‘dzienniczek’

Dzienniczek po raz trzeci

1 Marzec 2010 2 uwag

W wyniku awarii komputera straciłem zawartość twardego dysku. Dokładnie tego dysku, na którym był między innymi mój dziennik treningowy. Już pisałem, jaki to potrafił być zagmatwany i beznadziejny, ale to w końcu zapisy moich biegów!

I co? Mam zaczynać od zera? Przecież tyle już nabiegałem!

Tyle, że wyjścia nie miałem wielkiego, bo nie zrezygnuję z biegania tylko z powodu straty zapisu wcześniejszych biegów. Biegałem dalej a wyniki zacząłem zapisywać w następnym arkuszu kalkulacyjnym. Arkusz już powalał swoją prostą nazwą, bo nie nazywał się jak wcześniejszy „Moje Bieganie.xls” tylko „Book2.xls”. Nad dyskiem pracowałem, co by dane odzyskać, ale dziennik powstawał od nowa. No i powstał w wersji dużo prostszej. Dalej jest wszystko porozpisywane, ale już bez przesady. Zadałem sobie kilka różnych pytań w sumie sprowadzających się do jednego pytania zasadniczego: Czy ja naprawdę potrzebuję tych wszystkich informacji? No i przez takie sito przeszło niewiele.

Czytaj dalej…

Kategorie:Trening Tagi: ,

Dzienniczek po raz drugi

12 Grudzień 2009 2 uwag

Kiedy wróciłem do biegania po przerwie wakacyjnej postanowiłem znacznie sobie uprościć sprawę dziennika treningowego. Zaczynałem niejako drugi sezon biegowy, choć to nie był drugi sezon tylko powrót do biegania tego, co powinienem biegać tylko mi się nie chciało. Jak otworzyłem stary dziennik biegowy, to mnie krew zalała… Po co mi było tyle informacji? Nie wiem czy dobrze wnioskowałem, ale wymyśliłem, że to może przez zbytnie przywiązanie do liczb przestałem biegać na jakiś czas. Może to też jakąś cegiełkę dołożyło, ale co ja się teraz będę nad tym zastanawiał…

Czytaj dalej…

Kategorie:Trening Tagi: ,

Dzienniczek po raz pierwszy

13 Marzec 2009 2 uwag

Nie byłbym sobą, gdybym swoich treningów nie zaczął opisywać i analizować. Mam już coś takiego, że niemal każdą dyscyplinę sportową przerabiam na rzędy cyferek po to by te cyferki potem maltretować i wyciągać różne wnioski. I to nie jest coś , co mi powstało teraz, bo to żadna sztuka ściągnąć setki danych z sieci. Sztuką było wertowanie na przykład tygodnika „Piłka Nożna” i spisywanie wyników bądź strzelonych bramek na papier. Na najzwyklejszy papier, na dużo najzwyklejszego papieru. Potem z tego papieru siedziało się i dodawało to lub tamto i coś z tego wychodziło sensownego. Oprócz piłki nożnej męczyłem również ligę NBA. Inne dyscypliny w postaci papierowej nie dostąpiły tego zaszczytu.

Teraz jest Excel i przynajmniej mogę oszczędzać drzewa (bardzo trendy wytłumaczenie). Jest łatwiej, choć kiedyś zrobienie takiej klasyfikacji miało większą wagę. Teraz to już nawet sam swojej roboty czasem nie doceniam. Zaczynając biegać też zrobiłem oczywiście w Excelu dzienniczek treningowy.

Czytaj dalej…

Kategorie:Trening Tagi: ,