Archiwum

Posts Tagged ‘ludzie’

Szurkowski!

24 Marzec 2012 3 uwag

Że jestem biegaczem, nie trzeba nikomu mówić. Sama zawartość bloga mówi to Wam doskonale. Że zaczynam wrastać w osiedlowe uliczki jako “ten, co biega”, tego może i nie wiecie, ale też tak jest. Znam już wystarczająco dużo osób mówiących: “widzę cię z okna jak biegasz”. Jest też kilka osób, z którymi nie znam się osobiście, ale które kojarzą mnie poprzez moje bieganie. Czasami nawet na treningu można coś miłego usłyszeć. Jest na przykład taki jeden gość, co zawsze na mój widok woła: “Trening, czyni mistrza!”. Dla tych ludzi jestem biegaczem. Po prostu biegaczem.

Ale nie dla wszystkich. Są tacy, dla których jestem kolarzem! I to nie byle jakim kolarzem! Samym Ryszardem Szurkowskim!

Czytaj dalej…

Gwiazda

5 Maj 2011 Dodaj komentarz

Cała ta historia z „Gwiazdą” zaczęła się już jakiś czas temu i w sumie w sposób mocno przypadkowy.

Brat któregoś pięknego popołudnia, podesłał mi link do artykułu z lokalnej prasy. Artykuł dotyczył Żyrardowianina, który wygrał Sudecką Setkę, czyli wyścig na 100 kilometrów po górach. W artykule był też krótki opis bohatera, wzmianka o jakiejś drużynie, no i kilka wrażeń zwycięzcy na gorąco. Najlepsze było zdanie, że się do tego startu specjalnie nie przygotowywał. A nawet w ogóle nie przygotowywał, bo podjął decyzję na tydzień przed. I wygrał!

Czytaj dalej…

Kategorie:Rozmaitości Tagi: , , ,

Olimpijczyk

23 Luty 2011 Dodaj komentarz

Kilka tygodni temu miałem pewną sytuację. Wyszedłem z domu biegać. Wiadomo, że aby być coraz lepszym biegaczem, trzeba od czasu do czasu biegać coraz szybciej lub dłużej. A przynajmniej biegać na tyle szybko, by z każdym dniem, tygodniem i miesiącem, być coraz lepszym. No i wyszedłem owego dnia na szybki trening. Niby nic wielkiego, bo zrobiłem 8 km w tempie grubo poniżej 5:00 min/km, ale nie o to chodzi.

Chodzi o to, że kręciłem kółka na mojej małej, szybkiej pętli. Standard. Na jednym z kółek zobaczyłem przed sobą biegacza. Sądząc po posturze oraz tempie biegu był zdecydowanie mniej zaawansowany niż ja. No, ale przecież każdy ma swój powód, aby biegać (lub nie biegać) i nic mi do tego. Chociaż on, jak przypuszczam, biegał dla zrzucenia wagi oraz ogólnej poprawy kondycji.

Czytaj dalej…

W grupie siła

20 Styczeń 2011 Dodaj komentarz

Kilka dni temu po wejściu do domu powiedziałem sobie “Dziś nie biegam. Nie mam nastroju”. No, bo nastroju na bieganie nie miałem. Nieprzespana noc (za co nie mam pretensji, bo było bardzo miło), w pracy więcej chodzenia niż zwykle (a pracę mam biurową) i niewygodne telefony, które tylko podnosiły ciśnienie, nie wnosząc nic ciekawego do życia. Wszystko to spowodowało, że jeszcze przed wyjściem do domu postanowiłem, że odpuszczę sobie wieczorne bieganie. Za to w wolny piątek bym wyszedł dwa razy. Raz rano i drugi raz wieczorem. Dlaczego? Dlatego żeby było weselej.

W mojej grupie biegowej są dwie biegaczki, które tak biegają. I to nie tak jak ja chciałem zrobić, że jeden dzień (w dodatku wolny) przeznaczę na dwa treningi. One biegały tak po prostu. Patrząc na tempo to nie biegają szybko, ale za to kilometraż jaki robią mnie przeraża. Więc skoro one mogą, to mogę i ja. A jak się wezmę w garść, to wyjdę i trzy razy biegać. A co tam! Raz można zaszaleć.

Czytaj dalej…

Ludzie i taborety

23 Sierpień 2010 Dodaj komentarz

Ludzie na bieganie reagują różnie. Można na to spojrzeć z dwóch stron. Pierwszą stroną są ludzie, którzy mnie nie znają. Wiedzą, że jest taki gość, co biega pod ich oknami, płotem czy żywopłotem. Teren biegowy mam od zawsze podobny, więc siłą rzeczy, zawsze wracam w te same miejsca i ulice. Podejrzewam, że część ludzi, których witam, biegając, nie poznaliby mnie, gdybym od tak przeszedł po prostu koło nich. Ci, których regularnie witam, odnoszą się do mnie raczej ciepło.

Czytaj dalej…

Kategorie:Rozmaitości Tagi: ,

Era fejsa

28 Maj 2010 1 komentarz

Po tygodniowej przerwie spowodowanej problemami żołądkowymi, wróciłem na biegowe trasy. W pierwszy lub drugi wieczór, siedząc przy komputerze, zalogowałem się na facebook. Po co? A tak sobie. Odkąd przestałem nałogowo grać w internetowe gierki (pozdrawiam ZooWorld), jakoś nie mam tu, czego szukać. Tego wieczora wpadłem jednak na pewien pomysł. Miałem jedną znajomą na tym portalu. Poznaliśmy się jakiś czas temu przez zimowe zdjęcia na facebook.com/bieganie i komentarz „banditen”. Nikomu to nic nie powie, ale tak faktycznie było. Biegała. I to, jak biegała. Tak, że nie przychodził mi do głowy żaden bieg, w którym miałbym z nią szanse.

A skąd znałem jej osiągnięcia? A stąd, że co któryś dzień na jej profilu pojawiały się wpisy z Nike+. Ja, żadnego sensora nie miałem, więc nie mogłem nic w taki sposób wrzucić, ale że jakieś tam ciągoty do pisania już miewałem pomyślałem, że mogę sam sobie napisać kilka słów i wrzucić parę danych, czyli dystans, czas i tempo. W ten sposób mój profil na facebooku znowu zacznie żyć, a nie istnieć tylko dla samego faktu istnienia.

Czytaj dalej…