Archiwum

Posts Tagged ‘pogoda’

Ucieczka przed burzą

30 Wrzesień 2011 1 komentarz

Wrześniowy wieczór. Taki sam jak ten wczorajszy i prawdopodobnie taki sam, jaki będzie jutro. Nie za zimno, nie za ciepło. Lekki wiaterek i chmurki przemykające gdzieś tam na coraz bardziej zaciemnionym niebie. Dobry czas na bieganie. Dobry jak każdy inny.

Rano, z racji niedawnego maratonu i chęci organizmu do regeneracyjnego snu, nie udało się pobiegać. Zwyczajnie swój treningowy czas przespałem. Nie mam z tego powodu wyrzutów. Idę teraz, wieczorem.

Czytaj dalej…

Kategorie:Biegam, Momenty Tagi: , , , , ,

A ty znowu biegasz po błocie?

28 Lipiec 2011 1 komentarz

- A ty znowu biegasz po błocie?

- No, jak widać…

- Masz ty zdrowie człowieku.

- Eee tam, kwestia przyzwyczajenia.

- Jasne, przyzwyczajenia, przecież dobrze wiedziałeś, że ta droga będzie zalana. Zawsze jest zalana po takim deszczu, a ty mimo to specjalnie po niej biegasz.

Czytaj dalej…

Pogrzało mnie

4 Lipiec 2010 Dodaj komentarz

Lato – najgorsza pora roku na bieganie. Mogę… Ba! Lubię biegać w śniegu, w deszczu, a nawet w siarczystym mrozie. Ale w upały nienawidzę. Co nie znaczy, że nie biegam. Nie mam innego wyjścia. No, chyba że za inne wyjście potraktować uwalenie się na cały dzień na kanapie z zimnym piwem, bądź innym Sprite’m.

Mógłbym wychodzić jeszcze później niż normalnie, ale to, o której godzinie bym biegał? O 22:00? O 23:00? Stanowczo za późno. A biegać trzeba! Robiło się coraz cieplej, a ja dalej rozwijałem schemat biegania, który utrwalił się na wiosnę. A temperatura idzie w górę. Było 10°C, potem zrobiło się z tego 15°C, potem 20°C, potem 25°C, a potem… Lepiej nie mówić.

No może, jednak nie powiem, ale napiszę.

Czytaj dalej…

Kategorie:Biegam Tagi: , , ,

Ulewa

16 Maj 2010 Dodaj komentarz

Nie wiem dlaczego, ale bardzo często podczas biegania jestem takim, w pewnym sensie, masochistą. Im gorsza pogoda, i im cięższe warunki, tym lepiej. Co to za zabawa biegać w sterylnych warunkach? Zawsze w czystych bucikach i niemalże wyprasowany w kant. Tak to można, ale w szachy co najwyżej.

Podczas biegania lubię się czasami upodlić i dosłownie zmieszać z błotem. Może to pochodna tego, że zawsze zaczynałem biegać porą jesienno-zimową lub wręcz zimową. W zimie, podczas śnieżyc lubię biegać, bo to jest próba charakteru. Wiosną już nie ma śniegu, ale pada deszczyk. I autentycznie miewam tak, że czasami nawet bym chciałby ten deszcz spadł i żebym zmókł.

Czytaj dalej…

I wtedy przyszedł maj

1 Maj 2010 Dodaj komentarz

Maj był miesiącem, kiedy zacząłem biegać regularnie coś, co się nazywa „długie wybiegania”. Trenerzy i fachowcy radzą je biegać w tempie minutę na kilometr wolniejszym niż krótsze biegi a ja zawsze je biegałem na zasadzie czucia, że posiadam jakąś rezerwę by biec dalej i szybciej. Tempo nigdy nie wychodziło takie jakby to powinno wyglądać we wzorcu, ale nigdy się tym nie przejmowałem.

Jeżeli bym w swoim dzienniczku treningowym robił wpisy typu OWB1, WB2, itp. itd., To te weekendowe biegi zasługują na WB, ale nie jako wytrzymałość biegowa tylko jako wycieczka biegowa. Bo o ile trasy do 10km mogę biegać gdziekolwiek nawet na małych pętlach to już kilkanaście kilometrów wymaga biegania nieco dalej. No dobra… nie nieco… Wymaga biegania znacznie dalej. Dalej i zawsze jako wycieczka, bo biegałem coraz dalej i dalej, zwiedzając kolejne wioski i coraz dalsze leśne ostępy (no dobra z tymi ostępami przesadziłem).

Czytaj dalej…

Kategorie:Biegam Tagi: , , ,

Pierwsza zima i -20 stopni

16 Styczeń 2010 Dodaj komentarz

Pierwsza pełna biegowa zima była ciężka. Z tego, co można sobie poczytać w sieci czy gazetach to każda zima dla biegacza jest ciężka: zimno, ciemno i ślisko. W sumie normalna pogoda jak na zimę. Ja nie wiedzieć, czemu zawsze zabierałem się za bieganie późną jesienią czy wręcz zimą. I nigdy mi zima czy śnieg nie przeszkadzały.

W tym roku, jak już niemal co rok mieliśmy „zimę stulecia”. Śniegu po pachy (miejscami się zdarzało) i zimno jak diabli. A ja cały czas biegałem. To tylko kwestia odpowiedniego ubrania się. Podczas największych mrozów niemal każda część ubioru się dubluje. Albo inaczej można to nazwać. Niemal każdą część ciała okrywa podwójna warstwa odzieży. Zaczynając od czubka głowy gdzie pod klasyczną czapką miewam naciągniętą kominiarkę, począwszy przez podwójne bluzy, rękawiczki i spodnie, a kończąc na stopach w podwójnych skarpetach.

Czytaj dalej…

Kategorie:Biegam Tagi: , , , ,