Archiwum

Posts Tagged ‘poranne bieganie’

Wstawaj szkoda dnia!

7 Grudzień 2011 3 uwag

Dzwoni budzik! Nie… Zdaje mi się… Dzwoni! No żesz @#$!#@. Jednak dzwoni!

Sięgam ręką w jego stronę. Mam nadzieję, że leży tam gdzie go położyłem ostatnio. Nie mogę go namacać. Czy on musi tak głośno dzwonić?! Przecież już nie śpię!! W końcu trafiam ręką na znajomy kształt i nie otwierając oczu wyłączam go.

Uchylam oko. Widzę pokój w odcieniach szarości. Leżę na brzuchu z telefonem w ręku. Przynajmniej budzik już się nie drze. Zaraz muszę wstać i wyjść na trening. Muszę z samego rana, bo inaczej szlag trafi mój plan dnia. A raczej nie plan dnia, tylko bieganie. Bo albo teraz albo wcale.

Tylko trzeba wstać z łóżka.

Czytaj dalej…

Bieganie rano czy wieczorem?

7 Listopad 2011 Dodaj komentarz

Rano czy wieczorem? Kiedy właściwie jest lepiej biegać? A kiedy mi jest lepiej biegać? Jak do tej pory głębiej się nad tym nie zastanawiałem. Wiedziałem, za co lubię poranki, za co wieczory i dlaczego biegam o takich porach, o jakich biegam. Ale co tak na prawdę jest dobrego w porannym bieganiu? Za co można je lubić? A może, jednak więcej przemawia za bieganiem wieczorami? Zobaczmy, jakie są plusy i minusy obydwu pór dnia.

Czytaj dalej…

Ranny Ptaszek

17 Czerwiec 2011 2 uwag

Jednym z uroków pisania własnego pamiętnika czy bloga jest możliwość przeczytania czegoś, co się pisało kiedyś lub, co było kiedyś. Zdumiewającym jest, jak pewne rzeczy potrafią się zmieniać i śmiesznie brzmią zapisane wtedy słowa.

Ostatnio takim stwierdzeniem wywołującym ironiczny uśmieszek, jest coś co znajduje się w tekście „Nocny Marek” datowanym na marzec 2010 roku: “Powstał schemat, który przyjął się na wieki. Schemat taki, że o dziewiętnastej jem pierwszą kolację lub obiadokolację. [...] Potem godzina sjesty, czyli czas na telewizyjne newsy z kraju i ze świata i około godziny dwudziestej, czyli po wiadomościach sportowych, wyjście na dwór.”

Czytaj dalej…

I co? Można rano? Można!

3 Grudzień 2010 1 komentarz

Kolejna zima, czyli powrót do nocnych biegów. A może nie tyle powrót do nocnych, tylko same przez się stały się nocne. Godziny wyjść na dwór się nie zmieniły i zasadniczo oscylują pomiędzy 18:00 a 21:00. Tyle, że w tych godzinach jest już noc. No dobra… nie noc… wczesny wieczór, ale ciemno jak w nocy. Jeszcze przed zmianą czasu na zimowy, o tej porze był zmierzch. A tu czas zmienili i już szans na bieganie za widoku – brak!

Dopóki wdrażałem się w kolejny sezon, nie przeszkadzało mi to specjalnie. Lubię biegać po ciemku. Taką smętną jesienią po zmroku jest weselej. Za dnia widzę te siwe chmury, te oskubane z liści drzewa, tych smutasów w paltach zapiętych pod szyję albo tych w grabiących liście z trawników. Wieczorami tego już nie widać. A skoro siwych widoków mniej, to znaczy, że jest bardziej kolorowo. A, że ciemno? Ważne, że kolorowo!

Czytaj dalej…